Wrocław polską kolebką komputerowej rozrywki
Nie Warszawa, Kraków czy Poznań, ale Wrocław stał się ulubionym miejscem twórców gier komputerowych. To miasto jako pierwsze dostrzegło w nich poważny biznes, a nie dziecinną rozrywkę.
- Siłownia czy biblioteka - co wybierze twój Sim?
- Oto hit z Polski! Bije rekordy na całym świecie
- Fińskie "Wściekłe ptaszki" rozbijają bank
- Gracze zagrożeni! Fałszywe zaproszenia do bety Diablo III
- Wielki sukces polskiej gry. Hollywood zrobi z niej film
- Samsung chce zablokować sprzedaż nowego iPhone'a
- Nadchodzi ziemia obiecana. Dolina Krzemowa wyrośnie nad Wisłą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeśli Polska doczeka się kiedyś własnej Doliny Krzemowej, będzie nią najpewniej Dolny Śląsk, który już stał się kolebką jednej z najbardziej dochodowych branż nowych technologii: komputerowej rozrywki. To głównie dzięki produkcjom firm mających swoje siedziby w tym regionie, krajowy rynek gier elektronicznych, wart dziś blisko 0,5 mld zł, ma szansę rosnąć w tempie nawet kilkunastu procent rocznie. Na ten sukces składają się dobra współpraca z uniwersytetami i rosnące zainteresowanie ze strony samorządów korzyściami, jakie niesie ze sobą posiadanie na własnym terenie przemysłu hi-tech.
Biorąc pod uwagę dotychczasowe sukcesy, można być spokojnym o rozwój polskiej branży wideorozrywki. Wystarczy wymienić wrocławski Techland, który tydzień temu wprowadził na rynek jedną z najbardziej oczekiwanych gier tego roku „Dead Island”. Z Legnicy pochodzi współtwórca studia Can’t Stop Games Ziemowit Poniewierski, autor gry online’owej „Pirates Saga”, która już znalazła 2 mln odbiorców i niedawno zadebiutowała na chińskim rynku. Dolnośląskie korzenie ma Adrian Chmielarz, kierujący pracami studia People Can Fly, odpowiedzialnego za równie kontrowersyjny, co ciepło przyjęty „Bulletstorm”.
Giełda łączy ludzi
Początków śląskiego boomu elektronicznej rozrywki najwięksi gracze tego rynku upatrują w giełdzie komputerowej, która 20 lat temu zaczęła działać we Wrocławiu. Handlowano na niej pirackimi programami. Pirackimi, bo na początku lat 90. nie było uregulowań dotyczących praw własności intelektualnej w nowej – i w związku z tym nieznanej polskiemu prawu – branży gier komputerowych.
Handlem dyskietkami, na które w domowych warunkach kopiowano program lub grę, zajmował się niemal każdy komputerowy zapaleniec. Tak robił chociażby Paweł Marchewka, założyciel studia Techland, dziś jedna z najważniejszych postaci branży. – Giełda pozwalała nawiązać wieloletnie przyjaźnie, na których fundamentach zakładano firmy. W pierwszym okresie działalności także na niej poszukiwałem pracowników – mówi „DGP” szef wrocławskiego studia. Przygodę z komputerową branżą na wrocławskiej giełdzie zaczęli także: Adrian Chmielarz z People Can Fly i Marcin Drews, którzy sprowadzali gry z Wielkiej Brytanii. Do tego tandemu dołączył Grzegorz Miechowski, późniejszy twórca gry „Gorky 17”, która zyskała m.in. w Rosji status bestsellera.
Z czasem zachodnie studia zaczęły się domagać respektowania praw autorskich, więc młodzi przedsiębiorcy musieli zmienić profil działalności. Postanowili tworzyć gry. Pozazdrościli Czechom, którzy jako pierwsi z naszej części Europy weszli na ten rynek. Wystarczy wspomnieć o studiu 2K Czech (dawniej Illusion Softworks), które na swoim koncie ma takie hity, jak „Hidden & Dangerous”, „Mafia” czy „Vietcong”. Nasi południowi sąsiedzi udowodnili, że można zawojować rynek opanowany przez Amerykanów i Japończyków.
Pierwsze lata działalności były trudne, bo gry komputerowe kojarzyły się z dziecinną rozrywką, a nie poważnym biznesem. Jako pierwsze nową branżą na serio zainteresowały się uczelnie. Choć zazwyczaj krajowym środowiskom akademickim zarzuca się niechęć do współpracy z przedsiębiorcami, w wypadku szkół wyższych z Dolnego Śląska jest inaczej.
Techland znaczną część praktykantów i przyszłych pracowników rekrutuje obecnie spośród studentów Politechniki Wrocławskiej. Do tego dochodzą okazjonalne wykłady przedstawicieli tej firmy na uczelni. Z kolei Dolnośląska Szkoła Wyższa (gdzie wykłada m.in. Marcin Drews) planuje w przyszłym roku uruchomić kierunek studiów, na którym studenci uczyliby się projektowania gier komputerowych. Zmiany zaszły też w programach stypendialnych uczelni. W tym roku w ramach drugiej edycji programu „Wrocławski Absolwent” dla studentów Wyższej Szkoły Bankowej, Uniwersytetu Przyrodniczego oraz Akademii Sztuk Pięknych, będą realizowane szkolenia w kilkunastu firmach z branży gier. – Każdy uczeń dostanie do 800 zł miesięcznie na pokrycie kosztów szkolenia – mówi Tomasz Janoś z wrocławskiego Biura Współpracy z Uczelniami Wyższymi.



















































~Paragon2012-02-21 17:53
Wrocław same prostaki i buraki
~:)...2011-10-23 19:03
zawisc i zazdrosc przez was przemawia,licza sie fakty
~fdfd2011-10-22 01:27
We Wrocławiu nie ma HI-END ... paru gnojków z oddziału Google ... jakiś kilka montowni na Bielanach i to wszystko. Tutaj szuka się taniej siły roboczej, fachowcowi od grafiki komputerowej proponują 2500 zł netto ... tyle to am netto od klienta zlecającego prosty layout, czy opracowanie LOGOTYPU i prostej księgi znaku. Te firmy NIE SZUKAJĄ PRACOWNIKÓW ... one szukają FRAJERÓW.
~dvcx2011-10-06 20:26
Bzdury do potegi n-tej, we wrocku jedynie działa Techland który już dawno temu zszedł na PSY.
~xxxxxxxxx2011-09-22 13:48
Ale bzdury... Najwięcej Polskich gier pochodzi z Warszawy. Wiedźmin 1 i 2, Painkiller, Bulletstorm, Hard reset, Anomally warzone earth jest też z Warszawy. Wrocław to TYLKO Techland. Warszawa to CD Projekt, People Can fly, DMD Enterprise, Flying wild hog, Metropolis software (zamknięte) 11 bit studios. Jeśli kiedykolwiek miała by powstać w Polsce dolina krzemowa dla twórców gier to na pewno nie we Wrocławiu...
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!