Fińskie "Wściekłe ptaszki" rozbijają bank

Sylwia Czubkowska | 2011-05-30 15:22 | Aktualizacja: 15:50
Angry Birds

Angry Birds / Inne)

"Angry Birds" to najbardziej spektakularny przykład sukcesu casuali, czyli prostych gier pobieranych za pomocą internetu. Ich rynek jest już wart ponad 500 mln dolarów i rozwija się w zawrotnym tempie.




Za Wikipedią: „Angry Birds – logiczna gra komputerowa, gracze używają procy, z której strzela się (za pomocą ptaków) w kierunku świń umiejscowionych na różnych strukturach”. Mało wyszukana rozrywka. Gierka do ściągnięcia za kilka dolarów, najpierw na komórki, a potem tablety.

Nikt do końca nie wie, dlaczego świat oszalał na punkcie „Wściekłych ptaszków”. W ciągu półtora roku grę ściągnięto już 200 mln razy. Wynik tak spektakularny, że trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Producentowi gry – mało znanej fińskiej firmie Rovio – dał zaś status nowej gwiazdy e-biznesu. W jej przyszłość uwierzono tak bardzo, że znany fundusz inwestycyjny Venture Capital Funding postanowił ją zasilić 42 mln dolarów.

Na początku jednak nic nie zapowiadało takich wyników. W portfolio Rovio, fińskiego producenta gier i twórcy „Wściekłych ptaszków”, jest już blisko 50 podobnych produkcji. Wprawdzie nieźle sobie radził na lokalnych rynkach, ale nie wypływał na szersze wody. Historia firmy jest niczym wyjęta z podręcznika o internetowych sukcesach. Niklas Hed, Jarno Vaekevaeinen i Kim Dikert – trzej koledzy z Technicznego Uniwersytetu w Helsinkach – w 2003 r. wystartowali w konkursie Nokii i HP na prostą grę mobilną. Ich „Król świata kapusty” spodobał się tak bardzo, że odkupił go duży producent z Kalifornii i wypuścił pod nową nazwą „Wojna kretów”.

Ptaszki podbijają rynki

Robienie gier Niklasowi, Jarno i Kimowi tak się spodobało, że postanowili zająć się tym na poważnie i założyli firmę, która nazwali Relude. Po dwóch latach zdobyli pomoc od aniołów biznesu i postanowili zmienić nazwę na Rovio. Gry, które tworzyli, sprzedawały się nieźle, ale nie odnosiły spektakularnych sukcesów. Wszystko się zmieniło, gdy do firmy dołączył zdolny programista Peter Vesterbacka. To on wymyślił „Wściekle ptaszki” i przekonywał inwestorów, że gra ma szansę stać się hitem.

A nie było to łatwe. Wspominał niedawno, że przed udostępnieniem pierwszej części gry w AppStore, internetowym sklepie oferującym aplikacje na nośniki produkowane przez firmę Apple, rozmawiał na temat jej dystrybucji z przedstawicielami telekomów. Kiedy mówił, że gra polega na strzelaniu ptakami do trzech świń, jeden z nich odpowiedział: „To nie poker? Nie jesteśmy zainteresowani”. Finowie jednak uparli się, dopracowali grę i rozpoczęli akcję marketingową.

„Angry Birds” zadebiutowała w grudniu 2009 r. Już po kilku miesiącach miała 75 mln pobrań, a światowe media z zachwytem pisały o fenomenie na miarę kultowej w latach 90. gry na konsolę Nintendo „Super Mario Bros”. Kiedy dwa miesiące temu liczba pobrań przekroczyła 100 mln, stało się jasne, że ptaszki są częścią globalnej popkultury. Bohaterka bijącego rekordy popularności amerykańskiego sitcomu „Jak poznałem waszą matkę” w jednym z ostatnich odcinków, choć przechwala się, że gra w szachy w parku, przyznaje, że tak naprawdę chodzi o „Angry Birds” w telefonie.

W innym serialu „30 Rock” postać, w którą wciela się znany scenarzysta, autor między innymi scenariusza do „The Social Network” Aarona Sorkina, lamentuje: „Film umiera, bo ludzie wolą grać sobie w »Angry Birds« i zaczepiać się na Facebooku”. Na strzelaniu ptaszkami przyłapano już premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, a pisarz Salman Rushdie mówi o sobie, że jest mistrzem tej gry.

Rovio dba o swoich graczy – poza płatną, podstawową wersją gry dostępne są liczne dodatki i edycje związane np. z Halloween czy Bożym Narodzeniem. Kilka tygodni temu wypuszczono też najnowszą wersję „Angry Birds Rio”. I znowu rekord – 10 mln pobrań w ciągu 10 dni.

Rovio szykuje się jednak do dalszej ekspansji. Planuje wejście na rynek chiński, dobicie do 200 mln pobrań do końca tego roku i uruchomienie wersji gry online, która miałaby być dostępna na Facebooku. Na razie w serwisie funkcjonuje oficjalny fanpage gry, który skupia już blisko 3 miliony osób. I jak zapowiadał w marcu Vesterbacka, który po sukcesie „Angry Birds” został prezesem firmy i bywa nazywany »Mighty Eagle«, czyli »potężnym orłem«, w grze na Facebooku zostaną wykorzystane mechanizmy, które nigdzie wcześniej nie były prezentowane. Na najpopularniejszym portalu społecznościowym wciąż króluje Zynga, producent między innymi FarmVille, jednak eksperci wieszczą, że „Wściekłe ptaszki” mogą narobić tam niezłego zamieszania.






Sylwia Czubkowska

Autorem tekstu jest

Sylwia Czubkowska

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
12następna »
Wypowiedzi: 2
  • ~Lvz2012-08-05 14:59

    Dla fińskiego też trochę szacunku. "Jarno Väkeväinen", a nie "Jarno Vaekaevainen". W języku fińskim zamienianie "ä" na "ae" to jakiś kosmos. Jakoś, gdy w artykułach mowa o Niemcach, w których nazwiskach występują przegłosy, to te przegłosy się dziwnie znajdują.

  • ~Polak2012-04-03 10:46

    Naucz się pisać po polsku - nie "to wymarzony TARGET dla producentów gier" lecz "wymarzony CEL". Trochę szacunku dla języka polskiego!


Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV